Kawaleria powietrzna - 22

„Wyblinka i prusik czyli nie całuj skał”

Dworzec kolejowy w Tomaszowie Mazowieckim. Dawno nie jeździła pociągiem Kawaleria Powietrzna. Wsiadają, jadą. Za parę godzin są w Skałkach, na obozie-kursie wspinaczkowym. To wojskomusi umieć włazić pod górę, zjeżdżać z góry na dół. Najpierw uczą się węzełków - wyblinki, prusiki, ląże - muszą umieć je wiązać i wykorzystać. Pierwsza poręczówka. Nie całować skały, nie całować skały - krzyczy porucznik. Żołnierze nie boją się, nie stykują. Po skokach spadochronowych niewiele nas poruszy - twierdzą.

Kawaleria powietrzna - 21

„Bitwa z piecykiem czyli wojna o pokój”

Powstawali po nocy przespanej w szałasach. Dla rozbudzenia jeden z szeregowych opowiada jaki to napisał najdłuższy list do domu, czyli "mamo przyślij mi pieniądze...", a mama odpisała: "synu a gdzie je położyłeś?" Potem robią zasadzkę. To, po co przylecieli śmigłowcami. Zasadzka okazuje się wpadką i jej realizację ostro krytykuje major Demczuk. Jest ka-ta-stro-fal-na. Odlatują. Szer. Mrzygłód powie: "Spod szałasów lecimy pod namioty". Major Demczuk, w obozowisku, na odprawie instruuje dowódców pododdziałów co do zasad bezpieczeństwa żołnierzy śpiących w namiotach.

Kawaleria powietrzna - 20

„Pi pi czyli pluton aeromobilny”

Żołnierze na poligonie w Nowej Dębie. Generał życzy im szczęścia. Na rozgrzewkę ćwiczą boks # szeregowy Mrzygłód okłada się z Lasotą, któremu puszcza krew z nosa, i Pietrzakiem. Składają broń na pamięć, z zasłoniętymi oczami. Strzelają do siebie wykorzystując laserowy system "Czantoria" . Wreszcie są desantowani, szturmują. Podebrani przez śmigłowce są desantowani w innym miejscu Polski.
Noc spędzają w Bieszczadach.

Kawaleria powietrzna - 19

„Skoki czyli wojsko leci z nieba”

Zanim skoczą, ćwiczą na sucho. Godzinami wyskakują na niby z samolotu-atrapy, liczą sto dwadzieścia jeden, sto dwadzieścia dwa, sto dwadzieścia trzy # uchwyt!, sto dwadzieścia cztery, sto dwadzieścia pięć # czasza! Sprawdzają czy rozwinęła się nad nimi czasza spadochronu. # Nie ma czaszy! # krzyczy instruktor # zapas! # odkrzykują żołnierze udając wyzwolenie spadochronu zapasowego. Wreszcie skoki. Na pokładzie samolotu niektórzy żegnają się znakiem krzyża, ściskają sobie ręce, żegnają się nawzajem przed skokiem. "Na pewno raz skoczę"... żartuje szeregowy Mariusz Pilch.