Kawaleria powietrzna - 26

„Cywil czyli zero zero de de ce”

00DDC znaczy "zero dni do cywila" (odliczane od setnego dnia pozostałego do końca służby).
Ostatni dzień żołnierzy w wojsku przed "powrotem" do cywila...

Kawaleria powietrzna - 25

„A cóż to za wojacy czyli tak było jak było”

Wspomnienia i refleksje żołnierzy z dwóch lat ich służby wojskowej.

Kawaleria powietrzna - 24

„Ei bi si czyli psi los szturmana”

Nowi alianci amerykańsko-polscy uczą angielskiego...
Meldunek przez krótkofalówkę:
- Melduję przejęcie posterunku!
- Dobra, to stój i pilnuj, żeby ogórków nie zaje...li!

Kawaleria powietrzna - 23

„Molto bene czyli Polska – Włochy 2:1”

Ćwiczenia z wojskami NATO w Drawsku Pomorskim.
Polscy żołnierze wygrywają w meczu z włoskimi żołnierzami.

Kawaleria powietrzna - 22

„Wyblinka i prusik czyli nie całuj skał”

Dworzec kolejowy w Tomaszowie Mazowieckim. Dawno nie jeździła pociągiem Kawaleria Powietrzna. Wsiadają, jadą. Za parę godzin są w Skałkach, na obozie-kursie wspinaczkowym. To wojskomusi umieć włazić pod górę, zjeżdżać z góry na dół. Najpierw uczą się węzełków - wyblinki, prusiki, ląże - muszą umieć je wiązać i wykorzystać. Pierwsza poręczówka. Nie całować skały, nie całować skały - krzyczy porucznik. Żołnierze nie boją się, nie stykują. Po skokach spadochronowych niewiele nas poruszy - twierdzą.

Kawaleria powietrzna - 21

„Bitwa z piecykiem czyli wojna o pokój”

Powstawali po nocy przespanej w szałasach. Dla rozbudzenia jeden z szeregowych opowiada jaki to napisał najdłuższy list do domu, czyli "mamo przyślij mi pieniądze...", a mama odpisała: "synu a gdzie je położyłeś?" Potem robią zasadzkę. To, po co przylecieli śmigłowcami. Zasadzka okazuje się wpadką i jej realizację ostro krytykuje major Demczuk. Jest ka-ta-stro-fal-na. Odlatują. Szer. Mrzygłód powie: "Spod szałasów lecimy pod namioty". Major Demczuk, w obozowisku, na odprawie instruuje dowódców pododdziałów co do zasad bezpieczeństwa żołnierzy śpiących w namiotach.

Kawaleria powietrzna - 20

„Pi pi czyli pluton aeromobilny”

Żołnierze na poligonie w Nowej Dębie. Generał życzy im szczęścia. Na rozgrzewkę ćwiczą boks # szeregowy Mrzygłód okłada się z Lasotą, któremu puszcza krew z nosa, i Pietrzakiem. Składają broń na pamięć, z zasłoniętymi oczami. Strzelają do siebie wykorzystując laserowy system "Czantoria" . Wreszcie są desantowani, szturmują. Podebrani przez śmigłowce są desantowani w innym miejscu Polski.
Noc spędzają w Bieszczadach.

Kawaleria powietrzna - 19

„Skoki czyli wojsko leci z nieba”

Zanim skoczą, ćwiczą na sucho. Godzinami wyskakują na niby z samolotu-atrapy, liczą sto dwadzieścia jeden, sto dwadzieścia dwa, sto dwadzieścia trzy # uchwyt!, sto dwadzieścia cztery, sto dwadzieścia pięć # czasza! Sprawdzają czy rozwinęła się nad nimi czasza spadochronu. # Nie ma czaszy! # krzyczy instruktor # zapas! # odkrzykują żołnierze udając wyzwolenie spadochronu zapasowego. Wreszcie skoki. Na pokładzie samolotu niektórzy żegnają się znakiem krzyża, ściskają sobie ręce, żegnają się nawzajem przed skokiem. "Na pewno raz skoczę"... żartuje szeregowy Mariusz Pilch.

Kawaleria powietrzna - 18

„Zabawy na śniegu czyli poligonowy karnawał”

Szwadron na kursie narciarskim. Przez kilka dni żołnierze muszą nauczyć się jakoś poruszać na nartach: chodzić na nich i zjeżdżać. Kurs wieńczy oczywiście egzamin: zjeżdżają, padają, wstają, jadą dalej, padają, wstają, jadą dalej, padają, wstają... Drugi szwadron pracuje, by być w NATO. Tymczasem w NATO jest już szwadron pierwszy, który w zadymce śnieżnej ćwiczy wojenne działanie z udziałem śmigłowców z ostrą amunicją. "Nasz" szwadron, na razie ze "ślepakami" ćwiczy marsz ubezpieczony, przełamuje zasadzkę, chwyta jeńców i ...maszeruje dalej.

Kawaleria powietrzna - 17

„Wierny jak pies czyli los żołnierza”

Na mocy rozkazu przełożonych porucznik Kopacki, dotychczasowy dowódca "naszych" żołnierzy, odchodzi do innych zadań. Teraz, odpoczywając w domu, opisuje los żołnierza: "Dobry żołnierz ma być wierny jak pies i służyć tylko jednemu panu, niezależnie od tego, kto to jest i jak często się zmienia. Ma być posłuszny." Szwadron pod nowym dowództwem porucznika Rafała Fudala rzuca prawdziwym, bojowym granatem na poligonie w Raduczu. Szeregowy Lasota puszcza zbyt wcześnie zawleczkę. Porucznik przeżywa chwilę grozy. "Cholera, jeszcze czterdziestu..." - mruczy pod nosem.

Kawaleria powietrzna - 16

„Ostatnia pompka czyli kapral też człowiek”

Ostatni skok kaprali. Potem uroczyście otrzymują tytuł skoczka spadochronowego. Generał wręczając "glapę" powie, że pikujący orzeł symbolizuje męstwo i odwagę, brawurę i ułańska fantazję. Odznakę otrzymują: Zatke, Jaśkowski i Marciniak. Wigilia w koszarach. Żołnierze siedzą w stołówce przy ustawionych w podkowę stołach. Ksiądz mjr. Radzik mówi, że to święta pokoju, ale tylko dla ludzi pokoju i tego im życzy. Na przełomie Wigilii i Nowego Roku kaprale także mówią ludzkim głosem. Na przepustce, po cywilnemu, z dziewczynami, narzeczonymi i żonami spotykają się gdzieś w pubie: Zatke, Jaśkowski, Marciniak, Szajrych...

Kawaleria powietrzna - 15

„Wizyta ministra czyli nadeszła wiekopomna chwila”

Porucznik Kopacki nakazuje sprzątanie, mycie, polerowanie... "Nie bać się, jak minister o coś zapyta - radzi porucznik. Od rana malują na twarzach "barwy wojenne" - maskujące zielenie i brązy wg wzoru, który nakazał porucznik: "Będzie jak nasz mercedes, i wszyscy jednakowi". Tymczasem kompania honorowa już jest gotowa i wita pana ministra Onyszkiewicza. Po chwili śmigłowiec kolejnymi zawrotami zrzuca drużyny szwadronu w ustalonym miejscu. Jest to ich pierwszy w życiu zjazd po linie z prawdziwego śmigłowca. I to od razu z ministrem na pokładzie.

Kawaleria powietrzna - 14

„Szwadron czyli metoda kropelkowa”

W dniu dzisiejszym kompania szkolna zostanie poddana egzaminowi. Oddzielimy tych, którzy spełniają wymagania, służyć w pododdziałach szturmowych od tych, którzy nadają się wyłącznie do służby w pododdziałach pomocniczych - oświadcza żołnierzom porucznik. Więc zdają - ze znajomości taktyki i regulaminów: szeregowy Dębski popisuje się znajomością części kałacha, szeregowy Goździk wynosi rannego z pola walki, ale zapomina o własnej broni, szeregowy Mrzygłód zapomina nazwiska dowódcy plutonu, więc kapral Tyś doucza go czołganiem - pełzaniem z maską przeciwgazową na twarzy.

Kawaleria powietrzna - 13

„Smutny żołnierz czyli pożegnanie z bronią”

Na kompanii ruch. Dzisiaj żołnierze dowiedzą się, który z nich zostanie w szwadronie, który pójdzie do innego pododdziału i do jakiego. Ci, którzy zostają, już czują się lepsi, czują się szturmanami; ci zaś, którzy trafiają do rozpoznania, czyli szeregowi Kowalski, Druszcz, Orlik, twierdzą, że ich pododdział jest ważniejszy. Szeregowy Antosz trafia do sztabu, do obsługi komputera, a szeregowy Krasulak zostaje kucharzem; będzie mi łatwiej - myśli. Już po paru dniach powie, że te dni były gorsze niż te na początku, przy krzykach kaprali. Niektórzy odchodzą do cywila.

Kawaleria powietrzna - 12

„Przepustka czyli krótka piłka”

Są już w domach: wolni, w objęciach rodzin, narzeczonych i kolegów. Szeregowy Grawe podczas rodzinnego obiadu, zwykle smutny żołnierz, uśmiecha się od czasu do czasu słysząc, jak wujkowie wspominają własną służbę, jak byli żołnierze prężą muskuły przy stole biesiadnym, gdy kobiety mówią o tym, że mężczyzna musi odsłużyć, bo co to za chłop, co wojska nie widział.
Szeregowy wstaje nagle od stołu, idzie do swojej kochanej maszyny i pruje, pruje przed siebie coraz szybciej, a potem wraca do gości.

Kawaleria powietrzna - 11

„Przysięga czyli dzień mężczyzny”

Ostatni dzień istnienia kompanii szkolnych. "Dla was hymn państwowy to jest piosenka albo jakaś melodyjka. Jeśli nie nauczycie się szanować sami siebie, to nikt was nie będzie szanował. Na czas przysięgi niech rodziny zachowają się godnie. No ja nie będę tolerował dziadostwa i pijaństwa" - tak porucznik Kopacki przemawia do szkolnej kompanii.
Po przysiędze wszyscy szeregowi pojadą na pierwszą przepustkę do domów.
Idą rodziny - rodzice, siostry, bracia; idą narzeczone, koledzy...

Kawaleria powietrzna - 10

„Wypłata czyli prawa strona gwiżdże”

Idą na azymut. Kapral Zatke czuwa na jednym z punktów orientacyjnych; przyjmuje kolejne drużyny - kaprala Kręgla,Misiakiewicza i Szajrycha. Pokonują tor przeszkód - żołnierzom "siada psycha" na piramidce, na linie czy na "ścianie płaczu". Towarzyszom im dobre rady kaprali: "Podciąg się do góry!", "Drążek, tylko k...drążek, pany!"... Na kompanii popołudniowy apel - porucznik Kopacki łaje żołnierzy za nieporządki w izbach - jest tak, jak na skupie butelek w stanie wojennym, tu z kapslem, tam bez, tu po mleku, tam po piwie. Pchły mogą skakać po stole, ale pod warunkiem, że czwórkami - konkluduje.

Kawaleria powietrzna - 09

„Wczoraj wiedziałem czyli pytanie zrozumiałem, odpowiadam”

W dniu dzisiejszym kompania szkolna zostanie poddana egzaminowi. Oddzielimy tych, którzy spełniają wymagania, aby służyć w pododdziałach szturmowych, od tych, którzy nadają się wyłącznie do służby w pododdziałach pomocniczych - oświadcza żołnierzom porucznik.I zdają - ze znajomości taktyki i regulaminów: szeregowy Dębski popisuje się znajomością części kałacha, szeregowy Goździk wynosi rannego z pola walki, ale zapomina o własnej broni, Mrzygłód zapomina nazwiska dowódcy plutonu, więc kapral Tys "doucza go" czołganiem - pełzaniem z maską przeciwgazową na twarzy.

Kawaleria powietrzna - 08

„Floryda czyli marsz na Glinnik”

Floryda to poligon, dziury w ziemi i glina. Glinnik, to wojskowe miasteczko tuż obok Florydy. Wyszli z kompanii nad ranem, w sam raz, żeby na Florydzie zjeść śniadanie. Potem do roboty. Dowódca nakazuje kapralom; "Wróć, wróć! Najczęściej powtarzaną komendą ma być dzisiaj - wróć! Jeżeli nie robi właściwie, to może nie robić wcale". Floryda jest pełna kretów, czyli podziemnych korytarzy do czołgania się ze stękaniem. Szeregowy Przednówek boi się ciemności i nie chce wejść do kreta. Ile masz lat? Dwa czy pięć? - pyta kapral Zatke.

Kawaleria powietrzna - 07

„Niedziela czyli nie ma ludzi na kompanii”

Niedziela to czas wolny do dyspozycji żołnierzy. Po porannej mszy świętej rozpoczynają się wizyty rodzin, narzeczonych, koleżanek i kolegów żołnierzy. O czym rozmawiają? Mamy pytają synów głównie o to, co jedzą, czy nie chodzą głodni, żołnierze odpowiadają, że jedzą do syta, jeszcze zostawiają część na talerzu. Szeregowy Grawe, nareszcie uśmiechnięty, mówi swojej mamie załamującym się głosem, że nie potrafi krzyczeć, a tu wszyscy porozumiewają się krzykiem. Szeregowiec Goździk opowiada narzeczonej o porządku swojego dnia, że po pobudce są pompki i potem śniadanie, po śniadaniu pompki i drugie śniadanie. Prosi o przekazanie kolegom, żeby broń Boże nie przyjechali do niego pod wpływem alkoholu, bo wtedy ich przetrzepią.Tymczasem na kompanii ci, do których nikt nie przyjechał, śpiewają. Szeregowy Kseń, który pomylił się jako "zapiewajło" ćwiczy "za karę" pompki, choć nie ma kaprala, który by go ukarał. W czasie wolnym, gdy nie ma stresu i pośpiechu, nowi żołnierze, wyluzowują i zaczynają się bawić wojskiem, mówi dowódca kompanii, porucznik Kopacki.